Kadyks w jeden dzień. Co zobaczyć?

Kadyks w jeden dzień, co zobaczyć?
 Kadyks to starożytne miasto portowe w Andaluzji, w południowo-zachodniej Hiszpanii. Według wielu najstarsze w całej Europie Zachodniej. Swoje siedziby mieli tam Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Wizygoci, Maurowie, a w końcu chrześcijanie. Dawniej ważny punkt handlowy, z którego drugą eskpedycję w kierunku Ameryki rozpoczął sam Krzysztof Kolumb, dziś przyciąga turystów licznymi zabytkami, plażami oraz niepowtarzalnym klimatem.

Warto tu przyjechać, choćby tak jak my- na jeden dzień. Miasto jest na tyle małe, że z łatwością przejdziemy je wzdłuż i wszerz na piechotę, znalezienie miejsca parkingowego nie stanowi problemu (jak np. w Sewilli), a same parkingi są stosunkowo tanie (około 14 euro za dobę). Nie trudno natrafić na pokaz flamenco, doskonałe tapas, czy gorące churros.

Podczas naszego pobytu deszcz padał niemal nieustannie. Mimo to, biegając po mieście między jednym a drugim oberwaniem  chmury, udało nam się zwiedzić wszystkie najważniejsze punkty. Kadyks nie rozczarował- Ba! Nawet oglądany zza zaparowanej szyby tłocznej kawiarni miał swój urok.

Kadyks w jeden dzień. Co zobaczyć?

Katedra w Kadyksie

Katedra Świętego Krzyża na Starym mieście, czasem nazywana również Catedral Nueva, czyli nowa. Imponująca budowla w stylu barokowym. Możliwe wejście na wieżę widokową Torre del Reloj. Wstęp płatny. Bilet dla osoby dorosłej to 6 euro. Aktualne ceny można zawsze sprawdzić tutaj.

Przed katedrą znajduje się plac, będący doskonałym punktem startowym do zwiedzania okalających go, gwarnych uliczek.

katedra w Kadyks katedra w Kadyksie katedra w Cadiz katedra w Kadyksie katedra w Kadyksie

 

Port

Idealne miejsce na rozpoczęcie przygody z Kadyksem. Spora przestrzeń, morska bryza, klimatyczne kawiarnie i… parkingi podziemne. Czego by nie mówić, dobrze wiedzieć, iż znajdują się tak blisko centrum (bo port można za owo centrum spokojnie uznać), bez jeżdżenia dookoła jak ten osioł, modląc się by nie obrysować auta między wąskimi uliczkami. ;)

port w Cadiz port w Kadyksie

 

Fortyfikacja Świętej Cataliny & Fort Świętego Sebastiana

Czyli Castillo de Santa Catalina i Castillo de San Sebastian. Położone bardzo blisko siebie, służyły dawniej obronie północnej części miasta.

Fort Świętego Sebastiana powstał podobno w miejscu świątyni Kronosa. Dzisiaj znajduje się na nim latarnia morska, zaś nietypowe położenie na cyplu wysuniętym w morze spowodowało, iż bywa wykorzystywany w filmach.

Fortyfikacja Świętej Cataliny służyła dawniej za więzienie wojskowe.

Między oboma punktami leży słynna plaża La Caleta (niżej w tekście).

zamek świętego sebastiana
zamek świętego sebastiana zamek świętego sebastiana zamek świętego sebastiana

 

Promenada

Słońce na twarzy, wiatr we włosach i spacer wzdłuż wybrzeża- bajka! Po jednej stronie wzburzone, turkusowe fale, po drugiej kolorowe kondygnacje wielowiekowych budynków.

promenada w Cadiz promenada w Cadiz promenada w Cadiz promenada w Cadiz promenada w Cadiz promenada w Cadiz promenada w Cadiz promenada w Cadiz

 

Plaża La Caleta

Pierwsze wrażenie? Mała. Nawet bardzo mała. La Caleta wciśnięta jest między dwie fortyfikacje, oddzielona od pozostałych plaż miejskich – spodziewałam się czegoś bardziej imponującego, zwłaszcza po obejrzeniu filmów, w których wykorzystano ją jako lokalizację- ach, magia szklanego ekranu! Czasem jak widać bywa złudna. ;) Bodajże najsłynniejszym dziełem, w którym możemy zobaczyć piaski La Calety jest James Bond – Śmierć nadejdzie jutro. Oglądaliście? :) 

Jednak to nie dyskusyjne piękno La Calety tworzy jej wyjątkowość (jednych zachwyca, innych wcale) – to świadomość, iż właśnie stąd Fenicjanie, Kartagińczycy i Rzymianie wyruszali, by podbijać świat. Z tego niewielkiego, naturalnego portu. 

plaża la calleta plaża la calleta plaża la calleta
plaża la calleta

kadyks la caleta james bond

                           Kto pamięta Halle Berry wynurzającą się z wody w swoim pomarańczowym bikini? ;)

Klimatyczne uliczki, pyszne jedzenie, niepowtarzalna atmosfera

Kadyks jest doskonałym przykładem miasta, którego największy urok odkrywa się NIE biegając dookoła z przewodnikiem w ręku. Tutaj magia dzieje się na każdym kroku: w spontanicznie zagranym flamenco w jednym z gwarnych lokali, zapachu deszczu w porcie (zawsze powtarzam, że deszcz nigdzie nie pachnie tak pięknie jak w Hiszpanii), w małych restauracyjkach pełnych kulinarnych odkryć. Miasto na tyle małe, by nawet dwulatka była w stanie pokonać je piechotą, przeskakując z kałuży do kałuży i słuchając ulicznych grajków, a na tyle różnorodne, by znajdywać nowy powód do zachwytu za każdym rogiem. 

kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks kadyks


Wpis powstał we współpracy z Malaga U Drive -wypożyczalni samochodów z Andaluzji.

Recent Comments

Leave a Comment

Instagram has returned invalid data.
%d bloggers like this: